niedziela, 8 maja 2016

Pani Noc - Cassandra Clare


Tytuł: Pani Noc
Autor: Cassandra Clare
Cykl: Mroczne Intrygi
Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: Lady Midnight
Liczba stron: 832
Rodzaj narracji: Trzecioosobowa
Moja ocena: 7/10



Pani noc opowiada o dalszych losach Emmy i Juliana, bohaterów "Miasta niebiańskiego ognia". Od czasu mrocznej wojny, wywołanej przez Sebastiana, minęło pięć lat i zmieniło się bardzo wiele. Jules musiał stać się ojcem dla swojego rodzeństwa, podczas gdy sam był niewiele od nich starszy. Emma przeszła z nim ceremonię parabatai. Helen wygnano na wyspę Wrangla, a Marka siłą wcielono do Dzikiego polowania. Świat młodych łowców stanął na głowie, a teraz, gdy zaczęto odnajdywać ofiary niewyjaśnionych morderstw, nic nie staje się łatwiejsze. Muszą codziennie stawiać czoła światu pełnemu demonów, który nie jest tak bajeczny, jak się wydaje. Czy uda im się przetrwać? A może na zawsze stracą to, co dla nich najważniejsze ?
Lex malla, lex nulla
Złe prawo to nie prawo
Po przeczytaniu tej książki, sama nie wiem co o niej myśleć. Z jednej strony, była to świetna powieść, z drugiej natomiast uważam, że nie było to to, czego oczekiwałam. Całość została bardzo źle rozplanowana, przez większą połowę, nie dzieje się w niej, praktycznie nic. Natomiast ostatnie sześć rozdziałów, jest  przesiąknięte akcją. Myślę, że skupiono się w niej na wątku miłosnym, który swoją drogą, nie był zachwycający. Było w niej wiele momentów, kiedy nie mogłam się nie uśmiechnąć i spędziłam z nią kilka nie przespanych nocy. Książka ma 832 strony i jak dla mnie, powinno się ją skrócić o połowę. Jednakże skończyła się tak świetnie, że chciałabym już teraz przeczytać kolejną część.

Co mi się podobało:
- Byłam bardzo mile zaskoczona, ponieważ każdy rozdział zaczynał się fragmentem wiersza, Edgara Allana Poego "Annabelle Lee",
"Niegdyś przed wielu, wielu laty
W królestwie nad mórz pianą,
Żyła dzieweczka, którą znałem;
Annabel Lee ją zwano.
Dzieweczka z kraju ponad morzem,
W królestwie nad mórz pianą
Żyła tym tylko, że mnie kocha,
I tym, że jest kochaną."
- Jestem zachwycona licznymi odniesieniami, do wcześniejszych tomów. Podczas czytania, często wywoływało to uśmiech na mojej twarzy. Samo wspomnienie o Jace'u czy Clary, sprawiało ogromną radość i czułam się, jakbym spotkała starego przyjaciela,

- Oczarowała mnie dbałość o szczegóły, takie jak: wzór z kaczek na ścierce Julian. Nadruk z "Gwiezdnych wojen" na zasłonie, za którą przebierała się Cristina. Czy muzyka z filmów: "Casablanca" i "Przeminęło z wiatrem" oraz mała "Wojna bohaterów", między Julianem a Emmą,

- Stworzenie świata, z pozoru zamkniętego na wszelkie wynalazki oraz technikę, lecz potrafiącego zaakceptować homoseksualizm, jako coś nieodstającego od normy. Jest to tolerancja, której powinniśmy się od nich uczyć,

- W tej części poznajemy lepiej Faerie i ich zwyczaje, zagłębiamy się w ich kulturę, co niezmiernie mi się spodobało. Do tej pory znaliśmy ich, jako okrutny i bezwzględny ród, ale czy wszystkie takie są? A może sam książę ciemnego dworu, nie ma serca z kamienia...

- Wspaniały styl, który przypomina mi moje pierwsze przygody z książkami.

Co mi się nie podobało:
- Zbyt wielka zbieżność, między postaciami Jace'a i Emmy oraz Juliana i Clary. Lustrzane odbicie, było mało ambitnym pomysłem i przeszkadzało mi w czytaniu. Jak dla mnie, było to pójście łatwiejszą drogą,

- Źle rozłożona akcja to główny powód, dla którego jestem  rozczarowana,

- Mark, który raz zachowywał opanowanie, a w następnej chwili wszystko wywracało się do góry nogami. Czasem pamiętał on, naprawdę nieistotne rzeczy z przeszłości, ale potrafił zapomnieć, jak ubierają się przyziemni.

Streszczając:
Dzięki tej książce dowiecie się, gdzie w samochodzie znajduje się dźwignia paniczna, oraz zaczniecie mieć wrażenie, że Church, to jedyna postać, która pojawia się w każdej części, serii o nocnych łowcach.

Uważam, że na temat tej powieści, każdy powinien wyrobić sobie własne zdanie. Dla mnie była ona nazbyt długa i trochę wymuszona. Natomiast nie żałuję, że ją przeczytałam i będę wyczekiwać następnych tomów.

"Nie nalegaj abym Cie zostawiła, albo powróciła od Ciebie.
Gdzie Ty pójdziesz, tam i ja pójdę.
Gdzie Ty zamieszkasz, tam i ja zamieszkam.
Twój lud, będzie moim ludem.
A Twój Bóg, będzie moim Bogiem.
Gdzie Ty umrzesz, tam i ja umrę i tam będę pogrzebana.
Anioł zrobi to dla mnie i jeszcze więcej.
A coś więcej niż śmierć rozdzieli Ciebie i mnie"
- przysięga parabatai zaczerpnięta z Biblii, a dokładniej, z księgi Ruth. 

Książkę otrzymałam od wydawnictwa MAG, za co bardzo dziękuję ;)

środa, 13 kwietnia 2016

Nowości wydawnictwa MAG




Tytuł: Skrytobójca błazna
Autor: Robin Hobb
Tytuł oryginału: Fool’s Assassin
ISBN: 978-83-7480-727-2
Tłumaczenie: Agnieszka Kwiatkowska
Oprawa: twarda
Format: książka
Ilość stron: 816
Rok wydania: 24 maja 2017
Cena detaliczna: 49,00

Biały Gaj wydaje się najzwyklejszym, zadbanym gospodarstwem, położonym na uboczu, w spokojnej okolicy Królestwa Sześciu Księstw. Tom Borsuczowłosy od lat wiedzie tam we dworze spokojny żywot z ukochaną żoną, Sikorką. Majątek stanowi nagrodę za wierną służbę koronie.
Pozory mylą. Para małżeńska w średnim wieku ma za sobą burzliwą przeszłość. Tom Borsuczowłosy to w rzeczywistości Bastard Rycerski, bękart z królewskiego rodu Przezornych, skrytobójca posługujący się zakazaną magią. Człowiek, który wiele poświęcił rodowi panującemu, a jeszcze więcej przez oddanie mu stracił.
Ma w gabinecie szczególną pamiątkę: czarny kamień, w którym wyrzeźbiono jego samego, wilka oraz Błazna. Swego czasu, połączeni magią we trzech byli jednym, lecz wilk dawno stracił życie, a Błazen gdzieś przepadł. Pogodna codzienność nie łagodzi tęsknoty.
Pewnej nocy, w czasie zimowego balu, przybywa ktoś z wiadomością dla Bastarda. Posłaniec szybko znika w tajemniczych okolicznościach, zostawiając za sobą ślady krwi. Kto to taki? Gdzie się podział? Od kogo pochodziły wieści?
Przeszłość Bastarda raptem wdziera się w jego spokojny świat i od tej pory nikt już nie jest bezpieczny.

czwartek, 7 kwietnia 2016

Opowieść Penryn o końcu świata - Susan Ee



Tytuł: Opowieść Penryn o końcu świata.
Autor: Susan Ee
Cykl: Angelfall
Wydawnictwo: Filia
Tytuł oryginału: Angelfall
Liczba stron: 316
Rodzaj narracji: Pierwszoosobowa
Moja ocena: 9/10


Anioły.
Z definicji miłe i przyjazne istoty, towarzyszące człowiekowi w każdym momencie życia. Pośredniczą między ludźmi, a Bogiem, uosabiają dobroć i doskonałość. Powinny czuwać nad każdym z nas.
 Powinny. 
Jednakże nie wszystko jest takie, jakie sobie wyobrażamy.  O czym boleśnie przekonała się Penryn, gdy te Biblijne istoty przybyły do jej świata. Dowiaduje się o ich  prawdziwej naturze, dopiero, gdy jest za późno.

Angelfall opowiada historię siedemnastoletniej dziewczyny, żyjącej w dystopijnym świecie, gdzie to właśnie anioły są główną przyczyną zagłady. Jej matka jest chora na schizofrenię paranoidalną, przez co jej młodsza siostra - Paige, od kilku lat jeździ na wózku. Przed Apokalipsą zostawił je ojciec, który nie umiał poradzić sobie z chorobą żony i kalectwem córki. Penryn dźwiga na ramionach ogromny ciężar, musi opiekować się siostrą i być dla niej wsparciem, w tym zniszczonym świecie. Szukając nowego schronienia, wpada w sam środek walki, pomiędzy trzema aniołami i jest świadkiem, obdzierania ze skrzydeł jednego z nich. W tym czasie Paige zostaje porwana, a ona pragnąc ją odzyskać, pomaga okaleczonemu aniołowi imieniem Raffe - sądząc, iż może on doprowadzić ją do zaginionej siostry.  Penryn zostaje sama z największym wrogiem jej gatunku. Czy zdoła ocalić najważniejszą osobę w jej życiu ?

Książka pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, przez które nie można się od niej oderwać. Jej fabuła jest bardzo dobrze zarysowana. Czasem miałam wrażenie, jakby ktoś zebrał wszystkie moje ulubione książki, wybrał z nich pojedyncze fragmenty i skleił to wszystko w całość. Gwarantuje, że gdy zaczniecie ją czytać, nie oderwiecie się aż do ostatniej strony.

"- Jak ci na imię? - pyta przywódca. (...)
- Przyjaciele nazywają mnie Gniew - odpowiada poza kolejnością Raffe. - A wrogowie mówią do mnie Błagam Miej Litość. A tobie jak na imię, wojaku?"

Raffe jest postacią, którą trudno nie lubić i to głównie on nadaje charakteru całej powieści. Lecz Penryn jest bardziej poważna, twardo stąpa po ziemi i dokładnie wie czego chce. Widać tu wyraźny kontrast między głównymi bohaterami, który z czasem się zaciera. I to naprawdę mi się podobało. Jestem pod wrażeniem, ponieważ przeszła moje oczekiwania i potrafiła mnie zaskoczyć, co się nie często zdarza.
.

sobota, 26 marca 2016

Queen of Shadows - Sarah J. Maas


Tytuł: Queen of Shadows
Autor: Sarah J. Maas
Seria: Szklany Tron 4 cz.
Wydawnictwo: Uroboros
Tytuł oryginału: Queen of Shadows
Liczba stron: 648
Rodzaj narracji: Trzecioosobowa
Moja ocena: 13/10




To będzie bardzo krótka recenzja, ponieważ nie chcę zabierać wam radości z czytania tej, jakże genialnej książki :)

Aelin wraca do Rifthold, gdzie nie jest już bezpieczna. Musi ciągle uciekać, chowając się w ciemnych zaułkach, przed natarczywymi spojrzeniami strażników i innych stworzeń nie z tego świata. Śledząc swojego przyjaciela Chaola, natrafia na ślad Gildii zabójców, do której niegdyś należała, a tym samym na swoje dawnego mentora Arobynna. Odpowiedzi na stare pytania przynoszą coraz więcej nie wiadomych. Celaena musi zmierzyć się ze swoimi potworami z przeszłości, musi pokonać dawne lęki, a tym samym przynieść nadzieję swojemu ludowi. Co może się wydarzyć, gdy "zionąca ogniem królewska suka" wróci do Rifthold ? -  absolutnie wszystko.

To było piękne, niezwykłe, nieprzewidywalne i z całą pewnością, będzie mnie prześladować wieczność..

I tu nie da się już nic dodać.

,,It was time.
One breath—another.
She was the heir of fire.
She was fire, and light, and ash, and embers. She was
Aelin Fireheart, and she bowed for no one and nothing,
save the crown that was hers by blood and survival and
triumph."

PS Mimo złamanego palca, prawej ręki, jeszcze potrafię pisać, na klawiaturze (brawo ja) i życzę wszystkim Wesołych Świąt :*

piątek, 11 marca 2016

Czerwona królowa oczami Jacoba Zaborskiego

Jacob Zaborski, laureat V edycji Must be the music, wokalista i kompozytor, a także były członek duetu Peter and Jacob. 
Jak sam powiedział, na castingu strasznie się stresował, ponieważ nie był w dobrej formie. W tamtym czasie zażywał antybiotyk i obawiał się, że występ się nie powiedzie, był przygotowany na najgorszą wersje wydarzeń. Jak się okazało, nie miał się czego bać, bo z takim głosem, jest jedyny w swoim rodzaju i nie dało się tego nie zauważyć.
"Wreszcie kandydat do finału, wreszcie." - Adam Sztaba
 Razem ze swoim kolegą Piotrem Szumlasem wygrał V edycję popularnego programu i został przez większość zapamiętany, jako skromny i bardzo wrażliwy wokalista, kierujący się własnymi ścieżkami.

Od połowy grudnia duet Peter and Jacob zawiesił działalność, co bardzo mnie smuci. Jednakże, nie zawsze, wszystko układa się po naszej myśli.

The Red Queen:




Jacob zgodził się odpowiedzieć na kilka moich pytań, związanych z książką Victorii Aveyard "Czerwona królowa", która zainspirowała Jacoba i Petera do stworzenia piosenki "The red Queen".


1. Jaka jest Twoja ulubiona postać ?

Moją ulubioną postacią jest tytułowa Mare, która imponuje swoją odwagą i determinacją w walce o swoją prawdę, a także wierność i oddanie ludziom, których kocha.


2. Gdybyś mógł wybrać, to kim byś został czerwonym, srebrnym czy jednym i drugim ?

Chciałbym być zmutowanym czerwonym i mieć jakąś ciekawą moc jak Mare czy jej brat. To by było niesamowite doświadczenie dla mnie, a z drugiej nie lubię bogactwa i przepychu, więc nie odnalazłbym się w świecie srebrnych


3. Gdy tworzyliście piosenkę, to na czym głównie się skupialiście, co chcieliście wyrazić ?

Kiedy tworzyłem piosenkę, chciałem przede wszystkim skupić się na nastroju, który panował w trakcie całej akcji książki, a także na aspekcie powstania czerwonych....


4. Która scena najbardziej zapadła Ci w pamięć ?

Kiedy Mare odkryła swoją moc, to było zdecydowanie najlepsze...


5. Jaki jest Twój ulubiony cytat ?

"Powstańcie czerwoni niczym świt"


6. Czy podoba Ci się postać Mavena ?

Hehhehe przypomina mi bardzo kogoś znajomego, ale raczej postać, która jest tak fałszywa i jest w stanie zabić własnego ojca nie może mi się spodobać.... sam odsuwam takich ludzi z życia :)


Hopeless - Colleen Hoover


Tytuł: Hopeless
Autor: Colleen Hoover
Cykl: Hopeless
Wydawnictwo: Mondrive - Otwarte
Tytuł oryginału: Hopeless
Liczba stron: 424
Rodzaj narracji: Pierwszoosobowa
Moja ocena: 8/10



W Hopeless poznajemy historię prawie 18 letniej Sky, która nie często wychodzi z domu, ma jedną przyjaciółkę i do tej pory, nie uczęszczała do szkoły. Dotyk nigdy nie sprawiał jej przyjemności i nie odczuwała takich emocji jak miłość czy pożądanie, wątpiła czy coś takiego istnieje.
Do czasu, gdy poznała Holdera.

Przytłoczona emocjami, których nigdy wcześniej nie doznała, których nigdy wcześniej nie czuła. Czy pozwoli sobie na miłość?

Na temat tej książki słyszałam wyłącznie negatywne opinie. Mimo to, jednak postanowiłam ją przeczytać. I nie zawiodłam się, bo był świetna.

Ta powieść nie skupia się tylko i wyłącznie na wątku romantycznym (co przyszło mi wielokrotnie usłyszeć), a ogółem, przekazuje nam wiele informacji, na temat działań człowieka, przechodzącego traumę,  którą spowodowało drastyczne dzieciństwo. Czy więc, nie powinniśmy wiedzieć jak się zachowuje taka osoba? Aby  móc jej jakoś pomóc lub wesprzeć w trudnych chwilach, powinniśmy, posiadać taką wiedzę.

Moim zdaniem to dobrze przemyślana książka, na tematy, o których nie każdy ma odwagę rozmawiać. Ja przy niej bawiłam się znakomicie i jestem pod wrażeniem.

Mam nadzieję, że w przyszłości powstanie więcej takich książek, takich, które nawet mnie zdołają zaskoczyć. Zważywszy, że to bardzo oklepany temat jestem bardzo mile zaskoczona.

Nie rozumiem, dlaczego niektórzy ludzie, wypowiadają słowo romans z przekąsem. Każdy ma swój gust i uważam, że nie powinniśmy oceniać człowiek lubiącego taki gatunek gorzej. Więc pragnę tylko przypomnieć, że mole książkowe powinny trzymać się razem, niezależnie od tego co czytają :)

PS Dziękuję Patce za pożyczenie mi tej książki i pozdrawiam :D

czwartek, 25 lutego 2016

Czerwona królowa - Victoria Aveyard


Tytuł: Czerwona Królowa
Autor: Victoria Aveyard
Cykl: Czerwona Królowa
Wydawnictwo: Mondrive - Otwarte
Tytuł oryginału: Red Queen
Liczba stron: 488
Rodzaj narracji: Pierwszoosobowa
Moja ocena: 7/10


"Prawda się nie liczy. Liczy się tylko to, w co wierzą ludzie."
Mare już dawno pogodziła się ze swoim losem, wie, że trafi do wojska, ale gdy okazuje się, że spotka to również jej przyjaciela, za wszelką cenę musi go uchronić, przed takim losem. Jest zdolna zrobić wszystko, by go uratować. W dość nieprawdopodobny sposób trafia na zamek, gdzie dowiaduje się, że tak naprawdę sama nie wie, kim jest. Aby to odkryć, musi przejść długą i zarazem niebezpieczną wędrówkę, ale gdy już zrozumie swoją moc, nikt nie zdoła jej pokonać.

Książka ta opowiada o podziale ludzi ze względu na kolor ich krwi. Opowiada o niesprawiedliwości, wykorzystywaniu i manipulacji. Niesie ona dość mocny przekaz, który jest dla niej bardzo wielkim plusem, ponieważ książki powinny nas przede wszystkim uczyć.

Czytając tę powieść, niestety, zauważyłam kilka niedociągnięć, takich jak, na przykład:

  • Problem powstania czerwonych w czasie wojny, bo jak wiemy z historii, takie powstania nie kończą się dobrze. Więc dlaczego, Julian nie uświadomi Mare, że to zły pomysł i może najpierw trzeba tę wojnę wygrać, a później, próbować zmienić ustroju państwa.
  • Mare jest bohaterką, która nie przypadła mi do gustu i czasami miałam wrażenie, że ona nie myśli.
  • Maven, przez prawie całą książkę, jest postacią, która nie zwraca na siebie należytej uwagi, a dopiero na końcu książki, staje się bardzo ciekawą osobą.
  • Narracja pierwszoosobowa, wydaje się tutaj minusem, głównie ze względu, na moje negatywne uczucia do Mare.
Nie była ona beznadziejna, ale też nie znakomita. Całość prezentuje się dość interesująco, natomiast mnie nie porwała ;)